Fandom

Pora na Przygodę! Wiki

Komentarze0

Drugi Rozdział

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Nadzieja Rozdział 2 Pola Niedoli

Lodowy król po kilku godzinach podróży po krainie umarłych dotarł nareszcie do jałowych i pełnych niebezpieczeństw pól niedoli . Na tych jałowych równinach nie widać było nikogo ani 1 żywego ducha .

-No cóż jest dość smętnie – powiedział lodowy król drapiąc się w głowę lecz nagle coś zauważył pewien błysk .

-Co to takiego – poszedł w kierunku błysku lecz gdy dotarł na miejsce zobaczył tylko jezioro pełne czarnej wody.

-Chyba lepiej z niej nie pić ale muszę chwile odpocząć – król usiadł nad brzegiem jeziora  i zaczął się mu przyglądać mimo że nie wiało na jeziorku były fale emanowało złą aurą .

-Dobra lepiej się zacznę zbierać niedługo może nastać noc – powiedział król wstając maił już odejść kiedy usłyszał plusk .

-Hę co to – odwrócił się i zobaczył w tafli już spokojnego jeziora twarz kobiety wyciągała do niego dłonie  i mówiła coś czego król nie mógł zrozumieć mówiła w języku którego on nie znał języku śmierci.

-Kim kim ty jesteś – król podszedł i położył rękę na tafli wody , Kobieta złapała za nią i wciągnęła go pod wodę próbując ściągnąć na dno wyszeptała mu do ucha

-Czekałam na ciebie 1000 lat najdroższy -król jednak wyrwał się z objęć topielicy i szybko  wypłynął na powierzchnię łapczywie łapiąc powietrze .

-Jesteś szalona – powiedział król i zaczął kaszleć topielica zniknęła a król szybko zaczął uciekać jak najdalej od jeziora

-To było dziwne czułem się jakbym znał tą kobietę – powiedział król i poszedł w dalszą drogę przez pustkowia po kilku godzinach brnięcia przez szary piach i pył zobaczył małe miasteczko z kamiennymi domami gdy tam dotarł zaczął przeszukiwać miasteczko lecz było ono opustoszałą skorupą miasta z niszczejącymi domami porośniętymi  jakimiś czarnymi roślinami .

-Dobra zatrzymam się na noc w jednym z tych domów a jutro wyruszę w dalszą podróż –powiedział król wchodząc do kamiennego domu z zapadającym się dachem nagle usłyszał szmer.

-Kto tu jest wyłaź inaczej cię zamrożę –wykrzyczał król i zaczął rzucać zaklęcia usłyszawszy że coś trafił podszedł do tego ale okazało się że to tylko kościany szczur.

-Powinienem bardziej nad sobą panować to tylko szczur a raczej kości szczura –powiedział lodowy król kładąc się na swoim śpiworze  .

-Może jutro uśmiechnie się do mnie szczęście i znajdę dom śmierci – Lodowy król zasnął  a jego sny nawiedzały Koszmary o topielicy obudził się w środku nocy zlany potem i powiedział:

-To był tylko sen , tylko sen- powiedział król i zasnął ponownie tym razem już spokojnym twardym snem wstał rano porozciągał się i mruknął do siebie :

- Pora ruszać dalej – powiedział i spakował śpiwór po czym poszedł dalej.

- Ciekawe mimo że to pustkowie to jest tu strasznie zimno –powiedział król idąc przez kolejne kilometry pustkowi .

-A kto to – powiedział lodowy król widząc jakieś zakapturzone postacie w oddali i do jego umysłu wpadł obraz szkieletu przekłutego na wylot włócznia mówiącego mu coś ważnego czego nie słuchał .

-Mam pomysł zapytam ich gdzie jest dom śmierci- powiedział do siebie król i podchodząc coraz bliżej zauważył że zakapturzone postacie przypominają szkielety .

-HEJ ,HEJ chłopaki nie wiecie czasem gdzie mieszka śmierć ?- zawołał król szkielety odwróciły się pokazując czym tak naprawdę są to były licze nieumarli magowie mistrzowie nekromancji i czarnej magii jeden z nich wskazał swym kościstym palcem na lodowego króla i wyszeptał:

-Mortis claude conpedibus hac mortalitate

nagle z ziemi wyskoczyły łańcuchy z kości i pomknęły w stronę lodowego króla on z przerażenia krzyknął :

-CO ,co wy robicie nie jestem waszym wrogiem chce tylko wiedzieć gdzie znaleźć dom śmierci – powiedział król i zamroził łańcuch które ze szczęknięciem upadły zamieniając się w pył .

Licze nie zważając na słowa lodowego króla kontynuowały atak jeden oboje głośno wykrzyczeli w swym martwym języku :

-Mortis orbus.

Dziw kule zielonego ognia pomknęły w stronę lodowego króla Lodowy król jednak ich uniknął i wypowiedział zaklęcie lodowej błyskawicy i zamroził szkielety które zaczęły szybko odtajać więc lodowy król wiedząc ze nie wygra tego starcia uciekł .

-To był potężny przeciwnik ,DLACZEGO WSZYSTKO CHCE MNIE TU ZABIĆ – wykrzyczał lodowy król.

- Żałuję że nie ma ze mną Gienia miałbym przynajmniej z kom pogadać zamiast ciągle mówić do siebie – powiedział lodowy król roniąc łzę

- Dobra trzeba się zbierać bo te istoty mogą mnie gonić – powiedział lodowy król idąc najszybciej jak tylko potrafił przed siebie na horyzoncie zaczął pojawiać się kształt wierzy otoczonej cmentarzem .

- Może to tam mieszka śmierć ?- zapytał sam siebie lodowy król i skierował się w stronę wierzy .

-Hop ,hop jest tu kto chyba nikogo nie ma –powiedział król i zaczął badać wzrokiem cmentarz

-No tak towarzystwo trochę martwe ciekawe kto mieszka w tej wierzy – zbadał wzrokiem zrujnowaną wierze była pomalowana na biało i wyglądała jakby była zbudowana całkowicie z kości wchodząc do niej król poczuł zapach stęchlizny pleśni i rozkładu wchodząc coraz  wyżej po kościstych stopniach schodów zaczął słyszeć coraz głośniejsze odgłosy rzucanego zaklęcia a atmosfera stała się gęsta od magii w której król wyczuwał mrok i śmierć cicho podkradł się do kościanych drzwi jakiejś pracowni i cicho otworzył drzwi w środku wszędzie w okuł porozsypywane  były kości  a w centrum pokoju nad kotłem jakieś bulgoczącej zielonej mazi stał ubrany w ciemne szaty kolejny Licz lodowy król podkradł się bliżej lecz nagle jedna z kości które były rozsypane  na podłodze pękła pod jego stopą .

Licz szybko wydukał zaklęcie i zwrócił się w stronę odgłosu i powiedział normalnym dla lodowego króla językiem :

-Ktoś ty i co robisz w mojej wierzy mów tylko chyżo – jego głos był wysoki przy każdym wypowiadanym słowie słychać było klekot kości lodowy król podniósł ręce do góry i odpowiedział:

- Jestem Lodowym Królem władcą lodowego królestwa a ty ?-zapytał się lodowy król i popatrzył na licza

- Mego Dawnego  imienia już nie pamiętam zatraciło się w utraconych wspomnieniach  czego tu szukasz lodowy królu –powiedział z klekotem licz i popatrzył gniewnie swoimi pustymi oczodołami w których jarzył się zielony ognik gniewu.

-Myślałem ze to wieża śmierci – rzucił szybko lodowy król i popatrzał na kocioł  który wciąż bulgotał i buchał zielona parą .

-Mogę cię do niego teleportować ale to cię będzie kosztowało ułamek twej duszy – powiedział licz i zaczął się głośno śmiać .

-Zgadzam się tylko wyślij mnie do śmierci – powiedział lodowy król a ostatnie co usłyszał to słowa Mortem in Cura ergo i głośny śmiech licza.

TO BE CONTINUED

Więcej w Fandom

Losowa wiki