FANDOM


Nadzieja Rozdział 2 Pola Niedoli

Lodowy król po kilku godzinach podróży po krainie umarłych dotarł nareszcie do jałowych i pełnych niebezpieczeństw pól niedoli . Na tych jałowych równinach nie widać było nikogo ani 1 żywego ducha .

-No cóż jest dość smętnie – powiedział lodowy król drapiąc się w głowę lecz nagle coś zauważył pewien błysk .

-Co to takiego – poszedł w kierunku błysku lecz gdy dotarł na miejsce zobaczył tylko jezioro pełne czarnej wody.

-Chyba lepiej z niej nie pić ale muszę chwile odpocząć – król usiadł nad brzegiem jeziora  i zaczął się mu przyglądać mimo że nie wiało na jeziorku były fale emanowało złą aurą .

-Dobra lepiej się zacznę zbierać niedługo może nastać noc – powiedział król wstając maił już odejść kiedy usłyszał plusk .

-Hę co to – odwrócił się i zobaczył w tafli już spokojnego jeziora twarz kobiety wyciągała do niego dłonie  i mówiła coś czego król nie mógł zrozumieć mówiła w języku którego on nie znał języku śmierci.

-Kim kim ty jesteś – król podszedł i położył rękę na tafli wody , Kobieta złapała za nią i wciągnęła go pod wodę próbując ściągnąć na dno wyszeptała mu do ucha

-Czekałam na ciebie 1000 lat najdroższy -król jednak wyrwał się z objęć topielicy i szybko  wypłynął na powierzchnię łapczywie łapiąc powietrze .

-Jesteś szalona – powiedział król i zaczął kaszleć topielica zniknęła a król szybko zaczął uciekać jak najdalej od jeziora

-To było dziwne czułem się jakbym znał tą kobietę – powiedział król i poszedł w dalszą drogę przez pustkowia po kilku godzinach brnięcia przez szary piach i pył zobaczył małe miasteczko z kamiennymi domami gdy tam dotarł zaczął przeszukiwać miasteczko lecz było ono opustoszałą skorupą miasta z niszczejącymi domami porośniętymi  jakimiś czarnymi roślinami .

-Dobra zatrzymam się na noc w jednym z tych domów a jutro wyruszę w dalszą podróż –powiedział król wchodząc do kamiennego domu z zapadającym się dachem nagle usłyszał szmer.

-Kto tu jest wyłaź inaczej cię zamrożę –wykrzyczał król i zaczął rzucać zaklęcia usłyszawszy że coś trafił podszedł do tego ale okazało się że to tylko kościany szczur.

-Powinienem bardziej nad sobą panować to tylko szczur a raczej kości szczura –powiedział lodowy król kładąc się na swoim śpiworze  .

-Może jutro uśmiechnie się do mnie szczęście i znajdę dom śmierci – Lodowy król zasnął  a jego sny nawiedzały Koszmary o topielicy obudził się w środku nocy zlany potem i powiedział:

-To był tylko sen , tylko sen- powiedział król i zasnął ponownie tym razem już spokojnym twardym snem wstał rano porozciągał się i mruknął do siebie :

- Pora ruszać dalej – powiedział i spakował śpiwór po czym poszedł dalej.

- Ciekawe mimo że to pustkowie to jest tu strasznie zimno –powiedział król idąc przez kolejne kilometry pustkowi .

-A kto to – powiedział lodowy król widząc jakieś zakapturzone postacie w oddali i do jego umysłu wpadł obraz szkieletu przekłutego na wylot włócznia mówiącego mu coś ważnego czego nie słuchał .

-Mam pomysł zapytam ich gdzie jest dom śmierci- powiedział do siebie król i podchodząc coraz bliżej zauważył że zakapturzone postacie przypominają szkielety .

-HEJ ,HEJ chłopaki nie wiecie czasem gdzie mieszka śmierć ?- zawołał król szkielety odwróciły się pokazując czym tak naprawdę są to były licze nieumarli magowie mistrzowie nekromancji i czarnej magii jeden z nich wskazał swym kościstym palcem na lodowego króla i wyszeptał:

-Mortis claude conpedibus hac mortalitate

nagle z ziemi wyskoczyły łańcuchy z kości i pomknęły w stronę lodowego króla on z przerażenia krzyknął :

-CO ,co wy robicie nie jestem waszym wrogiem chce tylko wiedzieć gdzie znaleźć dom śmierci – powiedział król i zamroził łańcuch które ze szczęknięciem upadły zamieniając się w pył .

Licze nie zważając na słowa lodowego króla kontynuowały atak jeden oboje głośno wykrzyczeli w swym martwym języku :

-Mortis orbus.

Dziw kule zielonego ognia pomknęły w stronę lodowego króla Lodowy król jednak ich uniknął i wypowiedział zaklęcie lodowej błyskawicy i zamroził szkielety które zaczęły szybko odtajać więc lodowy król wiedząc ze nie wygra tego starcia uciekł .

-To był potężny przeciwnik ,DLACZEGO WSZYSTKO CHCE MNIE TU ZABIĆ – wykrzyczał lodowy król.

- Żałuję że nie ma ze mną Gienia miałbym przynajmniej z kom pogadać zamiast ciągle mówić do siebie – powiedział lodowy król roniąc łzę

- Dobra trzeba się zbierać bo te istoty mogą mnie gonić – powiedział lodowy król idąc najszybciej jak tylko potrafił przed siebie na horyzoncie zaczął pojawiać się kształt wierzy otoczonej cmentarzem .

- Może to tam mieszka śmierć ?- zapytał sam siebie lodowy król i skierował się w stronę wierzy .

-Hop ,hop jest tu kto chyba nikogo nie ma –powiedział król i zaczął badać wzrokiem cmentarz

-No tak towarzystwo trochę martwe ciekawe kto mieszka w tej wierzy – zbadał wzrokiem zrujnowaną wierze była pomalowana na biało i wyglądała jakby była zbudowana całkowicie z kości wchodząc do niej król poczuł zapach stęchlizny pleśni i rozkładu wchodząc coraz  wyżej po kościstych stopniach schodów zaczął słyszeć coraz głośniejsze odgłosy rzucanego zaklęcia a atmosfera stała się gęsta od magii w której król wyczuwał mrok i śmierć cicho podkradł się do kościanych drzwi jakiejś pracowni i cicho otworzył drzwi w środku wszędzie w okuł porozsypywane  były kości  a w centrum pokoju nad kotłem jakieś bulgoczącej zielonej mazi stał ubrany w ciemne szaty kolejny Licz lodowy król podkradł się bliżej lecz nagle jedna z kości które były rozsypane  na podłodze pękła pod jego stopą .

Licz szybko wydukał zaklęcie i zwrócił się w stronę odgłosu i powiedział normalnym dla lodowego króla językiem :

-Ktoś ty i co robisz w mojej wierzy mów tylko chyżo – jego głos był wysoki przy każdym wypowiadanym słowie słychać było klekot kości lodowy król podniósł ręce do góry i odpowiedział:

- Jestem Lodowym Królem władcą lodowego królestwa a ty ?-zapytał się lodowy król i popatrzył na licza

- Mego Dawnego  imienia już nie pamiętam zatraciło się w utraconych wspomnieniach  czego tu szukasz lodowy królu –powiedział z klekotem licz i popatrzył gniewnie swoimi pustymi oczodołami w których jarzył się zielony ognik gniewu.

-Myślałem ze to wieża śmierci – rzucił szybko lodowy król i popatrzał na kocioł  który wciąż bulgotał i buchał zielona parą .

-Mogę cię do niego teleportować ale to cię będzie kosztowało ułamek twej duszy – powiedział licz i zaczął się głośno śmiać .

-Zgadzam się tylko wyślij mnie do śmierci – powiedział lodowy król a ostatnie co usłyszał to słowa Mortem in Cura ergo i głośny śmiech licza.

TO BE CONTINUED

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki