Fandom

Pora na Przygodę! Wiki

Komentarze4

Uzbrojony Demon- Opowiadanie

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Hejka! Widzę, że parę osób zaczęło robić własne opowiadania i pomyślałem sobię, dlaczego ja nie zrobię? Mam nadzieję, że te opowiadanie chociaż trochę was zaskoczy. Miłego czytania :)

Zaczęło się pewnego letniego dnia w roku 2024. Żołnierz Navy Seals o pseudonimie Connor miał być przeniesiony do nowej organizacji o nazwie Five Personel.

-No! Twój czas w Navy Seals dobiegł końca. Teraz dołączysz do lepszej organizacji. Pamiętaj, nigdy o Tobie nie zapomnimy żołnierzu! - Odpowiedział Major Antony.

-Dziękuje Majorze. To był zaszczyt służyć w tym odziale. - Odpowiedział Connor.

-Ruszaj więc. Twój helikopter już czeka!

Connor, Antony i reszta żołnierzy zasalutowali, po czym bohater zniknął w środku helikoptera.

Pogoda nie dopisywała, lecz mimo to Connor z uśmiechem na twarzy wyruszył do nowej organizacji. W pewnym czasie jego podświadomość mówiła mu, że czeka go coś złego. Jego twarz nieco zbladła, a uśmiech na twarzy zniknął.

-Co Cię trapi żołnierzu? - Odezwał się jeden z pilotów.

-Czuję jakby coś się zaraz wydarzyło - Odezwał ze zmartwieniem Connor.

-Nic nie będzie, wrzuć na luz, ten rejon jest chroniony przez nasze słu...- Nie zdążył dokończyć, gdyż jego głowa została przeszyta kulą. Bohater i drugi pilot zamarli ze strachu, a ich oczy stały się głębsze, gdy zobaczyli martwego pilota i krew spływającą po nim.

- Pilot do bazy! Pilot do bazy! Zostaliśmy zaatakowani! Odbiór!

-Uważaj! Rakieta!

Pilot próbował uniknąć ciosu na próżno. Usłyszano wybuch w tylnej części helikoptera. Rakieta uderzyła w śmigło. Głowa Connora była przepełniona strachem. Ręce pilota mocno trzymały steru. Maszyna kręciła się wraz z wydobywającym się z tyłu dymem niczym bączek. Bohater czekał tylko na najgorsze. Po około 10 sekundach helikopter znalazł się na ziemi. Zapadła cisza i wydawało się, że to już koniec. W śmigłowcu coś się poruszyło. Był to Connor. Jego nogi były w fatalnym stanie co utrudniało mu poruszanie się. Usłyszał głosy jakby arabskich terrorystów. Spojrzał na wprost i zobaczył już martwego drugiego kompana. Czuł, że to tylko początek jego śmierci. Nagle w rogu pojazdu ukazało się dwóch żołnierzy. Nie przypominali oni bowiem arabów. Na ich głowach widniały maski co wyglądało strasznie, a ich ciała były pokryte jakby pancerzem. Connor nie wierzył w to co widzi. Próbował dosięgnąć leżącego obok Desert Eagle'a. Mimo wielkiego bólu, zdobył swoją broń i próbował strzelić w zbliżające się tyrany. To co potem się stało bardzo zdenerwowało bohatera. Otóż broń nie była załadowana. Gdy tamci doszli do rannego ten zamknął oczy, gdyż nie chciał patrzeć na swą okrutną śmierć. Przed byłym żołnierzem Navy Seals ukazała się ręka.

-Chcesz nadal tak siedzieć czy mamy Cię ratować! - Odezwał się jeden z głosów.

-My...Myślałem, że chcecie mnie zabić!

-Nie ma czasu na pogaduchy! Musimy stąd wiać! 

-Jest problem...Moja noga...Krawi...aahh!

-Bravo bierz go na plecy! 

Connor zmieszany sprawą zemdlał. 

-Ahh...Moja głowa! Co się stało?

-Witaj! Jak się czujesz? - Odezwał się doktor w okularach i białym fartuchu.

-Jakbym dostał kijem w głowę.

-Heh. Biedak. Miło mi jestem David, ale wolę jak mi mówią Godzilla.

-Dlaczego? 

-Gdyż jestem fanem filmów z Godzillą.

-Ok...

Nagle do pokoju weszła Pani Dowódca Ewelina Hester. 

-Witaj słodziutki. - Odpowiedziała Dowódczyni zauroczona wyglądem żołnierza.

-Witam. 

-Jak dobrze wiem z pańskich akt byłiście żołnierzem Navy Seals prawda panie Velcos? - Kontynuowała kobieta ujawniając jego prawdziwe imię. 

-Zgadza się.

-Pamięta pan coś co stało się podczas zasadzki na helikopter, który pana transportował?

-Nie za wiele. 

-Rozumiem. Uratowała was grupa naszych specjalnych żołnierzy Five Personel. Mogę ich przyprowadzić jeśli pan chce.

-Bardzo bym chciał. Niech pani ich przyśle.

Do pokoju weszli dwaj ludzie, już bez zbroji i masek. Jeden z nich miał złowieszczy grymas i gadał coś pod nosem. Drugi zachowywał się normalnie, ani radości na twarzy ani przygnębienia.

-Jak tam dziewczynko? Obudziłaś się? - Odezwał się pierwszy z nich.

-Ehh...Dzięki, że mnie uratowaliście.

-Panie Zack prosze się nie zachowywać jak małolat! - Odezwała się dowódca

-Nienawidzę nowych...

-Nic mnie to nie obchodzi! Macie iść go oprowadzić i koniec!

-Słyszałeś dowódce? Ubieraj się i idziemy - Odezwał się drugi głos.

Ze złością Velcos nałożył na siebie ubrania.

Zatrzymali się u jednych z ważniejszych drzwi. 

-Tutaj siedzi Kinga. Nasza informatorka. 

Poczym otworzyli drzwi. Kinga siedziała na fotelu opierając nogi o biórko i rozmawiając przez telefon. Zauważywszy trójkę mężczyzn kopnęła drzwi, które zaraz się zamknęły.

-Ehh...nie cierpię tej dziewuchy!

-Daj spokój nie jest taka zła.

-A kto dostał przedwczoraj od niej w jaja? No chyba nie ja!

-Zamknij się i nie wracajmy do tego tematu!

-Możemy się nie kłócić i dokończyć oprowadzanie?

Minęło pare minut i Connor zapoznał się z większością pracujących ludzi i miejsc. Kiedy wszedli do ostatniego pokoju na środku stała jakby zamknięta komora. 

-Otwórz ją. 

W środku pojawiła się wielka błyszcząca zbroja i ubarwiona maska.

-Oto twój nowy pancerz. 

-Że co?!

-Poczekaj tylko na pierwszą swoją misję, a dumnie będziesz chodził z tym cackiem.

-A tak propo. Jak się nazywacie?

-Jestem Adam, ale mówią mi Bravo.

-Ja nie powiem. Nie lubię zdradzać swych danych. Mów mi poprostu Tajemniczy Obywatel lub TO.

-No dobra, a co...

Do pokoju ponownie weszła dowódczyni, aby zakomunikować trójce coś ważnego.

-Mam dla was pewną informację. Otóż stojący tu Connor będzie z wami pracował! 

-Mi to pasi. 

-Pfff...

-I jeszcze jedno. Nasi szpiedzy odkryli, że w Meksyku są przetrzymywane pewne informatorki. Musicie je uratować. Ich życie leży w ważych rękach.

-Kiedy wyruszamy? 

- Za pół godziny.

Widzę, że nikt tego nie czyta więc nie będę kontynukował tego opowiadania.

Więcej w Fandom

Losowa wiki