Fandom

Pora na Przygodę! Wiki

W cudzej skórze/Scenariusz

< W cudzej skórze

1424strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

[Rzut na Domek na Drzewie.]

(BMO trzyma filiżankę herbaty i siedzi na kanapie. Z zaciekawieniem obserwuje Finn'a, który wewnątrz Jake'a, obraca się trzymając za belkę na suficie. Finn zeskakuje na podłogę.)

Finn: O tak, idealne lądowanie!

BMO: Tak! Łu! Łu! Łu!

Finn: Już od dawna nie siedziałem w środku Jake'a. Zapomniałem, jakie to czadowe! Ręka z gumy!

(Finn chwyta puszkę ze stołu, pije z niej sok, następnie zgniata ją na czole Jake'a.)

Finn: Nikt mnie nie powstrzyma! Taak!

(Rzuca się na stół, następnie łokciami Jake'a niszczy stół i dzięki temu wbija mu drzazgi.)

Finn: Nic nie poczułem!

(Jake jęczy z bólu.)

Finn: Rzuć we mnie talerzem!

BMO: Dobrze.

(Podnosi talerz i rzuca w klatkę piersiową.)

Finn: Pokaż, na co Cię stać! Daj mi wycisk!

(BMO wylewa herbatę na niego.)

Finn: BMO, uwolnij bestię!

BMO: Jaa... jestem bestią!

(Kopie kilka razy w nogę, sprawiając Jake'owi ból.)

Finn: Mocniej! Bijesz jak moja babcia!

(Podchodzi do drugiej nogi i drapie ją.)

Finn: Lub prababcia!

(BMO, trzymając w ręce małą kłodę, mocno uderza nią kilka razy w nogę, powodując siniak. Zmęczony BMO pada na podłogę, a u Jake'a pokazują się łzy z bólu.)

Finn: Dobrze się czujesz?

BMO: Nic nie dorówna skórze Jake'a.

Finn: Właśnie!

(Finn wyskakuje przez okno, chwyta się rękami komina i ulatuje na dach, po drodze niszcząc daszek boczny.)

Finn: Rety, ten strój jest genialny! Chroni mnie przed wszysktim.

Jake: Mniej więcej... zaraz, co chcesz zrobić? Wiesz, że to nie jest zbroja, prawda?

Finn: Potrójne salto z dachu!

Jake: Niee!

(Finn zeskakuje z dachu, uderzając Jake'em o płot w krocze. Umituje jazdę na koniu.)

Finn: Wiśta wio! Łahaa!

(Jake, nie wytrzymując, wypluwa z siebie Finn'a i obaj padają na trawę. BMO przybiega z kłodką i uderza go w krocze.)

[Obraz ciemnieje.]

(Finn siedzi spokojnie na kanapie trzymając kontroler BMO. Jake - czerwony od pasa w dół, z trudnością podchodzi do kanapy i kładzie się.)

Jake: Tym razem troszkę się zagalopowałeś. Nieźle oberwałem po czterech literach.

Finn: Trzeba było mówić.

Jake: Nie mogłem. Siedząc w środku, kontrolujesz też mój mózg.

Finn: Ból to nic wielkiego. Wyobraź sobie, że każda rana to pocałunek ze Wszechświatem. A kto by nie chciał cmoknąć kosmosu?

Jake: Nie plótłbyś takich bzdur, gdybym to ja wlazł do Ciebie.

Finn: Plótłbym te same kocopały.

Jake: Dobra, przekonajmy się. Sprawię Ci ból!

Finn: No to właź do środka!

(Finn wstaje i rozdziawia buzię, a Jake, zmniejszając się, wskakuje, rozrastając się po całym ciele Finn'a.)

Jake: Haa... tak! Gotowy na ból?

(Kontrolując ciałem Finn'a, lekko macha ręką. Podnosi ją i kładzie na jego twarzy.)

Jake: Eee...

Finn: Hehe, żartujesz stary?

(Jake podnosi obie jego ręce i kładzie na twarzy. Nie udaje mu się sprawiać mu bólu, między innymi zasłaniając jego oko i odkrywając kawałek czapki.)

Jake: Masz dosyć?

Finn: Może walnij mnie chociaż w twarz?

Jake: Hmm... a nie walnąłem? To trudne, nie mogę ścisnąć palców w pięść. Dlaczego Tobie idzie to tak łatwo?

Finn: Bo jestem miły. Tak mnie wychowano.

(Jake'owi po małym trudzie udaje się zrobić pięść, jednak wraz z przybliżeniem do twarzy, rozluźnia rękę i lekko uderza Finn'a.)

Finn: Hehe, co to było?

Jake: Hmm...

(Jake kieruje Finn'a w stronę półki z książkami i porusza ręką po nich, wybierając zieloną książkę.)

Jake: Aha! To jest to. "Sennik Nudziarza, Tom 12".

Finn: Eee, Jake... Co Ty robisz?

Jake: Ból ma wiele twarzy, Finn...

Finn: Jake, nie rób tego...

(Finn bierze książkę, następnie kierowany przez Jake'a, siada na fotel.)

Jake: Hmm... dobra, zobaczymy. O, ten jest niezły i całkiem krótki. Tylko siedem stron, hahaha... no to zaczynam.

(Jake rozszerza mu oczy.)

Jake: "W moim śnie jadłem jaśminowy ryż... to był brązowy ryż, ale był też moją matką..."

(Finn jęczy. Kierowany, przez kilka godzin czyta książkę. Przez ten czas BMO podchodzi do niego i odchodzi, po chwili patrzenia się.)

[Rzut na Domek na Drzewie.]

(Lodowy Król przelatując koło domu, zagląda do okna i odlatuje. Na podwórku pojawia się również Dwugłowa Kaczka, która odchodzi i Wiewiórka na dysku, która zawraca. W domu, Finn swobodnie porusza ręką po stronie książki i z zaciekawieniem ją czyta. Jake śpi i po chwili się budzi. Przypomina sobie, gdzie jest.)

Jake: Huh... gdzie jestem...? Aaa, tak... Hej, Finn, jak długo spałem?

Finn: Nie wiem... kilka godzin.

Jake: Że co? Czemu wciąż czytasz?

Finn: To nie jest takie złe. Czasem gość śni o sobie. O, przeczytam Ci. - "Powiedziałem Mu: Jeśli wszyscy w śnie są mną, to Ty jesteś mną. A on na to: Jestem kim? Odrzekłem: Mną. A on do mnie: Kto jest mną? Odrzekłem: Ty. A on na to: No a Ty? Odrzekłem: Sobą."

(Znudzony Jake kładzie się na języku.)

Finn: Próbuję rozwiązać zagadkę, której nie ma. Mam czytać dalej?

Jake: Nie. Jestem głodny.

(Finn zamyka książkę.)

Finn: Taak, ja też, stary. Zróbmy rozejm na czas obiadu.

Jake: Och, możemy zawierać rozejmy? Przypomnę Ci o tym, gdy znów będę spadał okrakiem na nieheblowany płot.

Finn: Wiesz, Jake? Posiłek może być świetną okazją do zadania mi bólu.

Jake: Och, to jest to! Podsunąłeś mi pewien pomysł.

Finn: Tak? Każesz mi jeść świństwa?

(Finn wstaje i zbliża się do drabinek. Jake, śmiejąc się, rozciąga się ku górze, chwyta się i sprowadza Finn'a na dół. Przybliża się do stołu. W tle BMO słucha muzyki na założonych słuchawkach i tańczy.)

Finn: Coś pikantnego? Wiesz, że wytrzymam.

(Jake zakłada Finn'owi serwetkę na oczy. Następnie siedzi w Finn'ie z gotowym i przykrytym daniem. Jake równocześnie zdejmuje serwetkę z oczu i odkrywa danie, prezentując pieczeń.)

Jake: Ta-daa!

Finn: Pieczeń? Uwielbiam ją, Jake!

Jake: Mhm...

(Jake, kierując swoimi rękami, sprawia również rękami Finn'a ruch ostrzenia noża.)

Finn: To co jej zrobiłeś?

Jake: Zapewniam, że jest pyszna.

(Finn kroi mięso.)

Finn: Serio? Wiesz... jesteś w tym kiepski.

(Podnosi widelec z kawałkiem mięsa, jednak z buzi wychodzi Jake i zjada mięso. Wraca do środka i robi ruch krojenia.)

Jake: Pycha!

Finn: Tak się nie robi!

Jake: Przyznaj mi rację, to dam Ci zjeść te pyszności.

Finn: Nie, dziękuję.

(Finn podnosi widelec i Jake ponownie zjada kawałek pieczeni. W zemście ten zjada również całą pieczeń, następnie bierze talerz w ręce i go oblizuje. Wraca obrażony do środka. Chwilę potem, rozlega się alarm specjalnego telefonu, rozlegający kilka razy alarm "Specjalna okazja".)

Finn: Jake, specjalny telefon. Ktoś dzwoni w specjalnej sprawie.

Jake: I co?

Finn: Możesz pójść tam mną? Chcę wiedzieć, kto to.

(Jake pokracznie kieruje Finn'a w stronę telefonu. Finn patrzy.)

Finn: Och, to Królewna. Hehe, oddzwonię do niej. Nie chcę, żebyś narobił mi wstydu, Jake. Jake...?

(W głowie Jake'a rodzi się pomysł. Kieruje go do domku Królewny Ognia.)

Finn: Jake... błagam, nie rób tego.

Jake: Więc się poddajesz?

Finn: Że co? Nigdy w życiu.

Jake: Jak chcesz.... więc pożegnaj się z dobrą opinią, narobię Ci wstydu na sto lat.

(Królewna Ognia wychodzi.)

Królewna Ognia: Ooo, przyszedłeś. Trochę się martwiłam, bo nie odebrałeś telefonu. Moja rodzina już czeka.

Finn: Co?

Królewna Ognia: Noo, właśnie dlatego do Ciebie dzwoniłam. Moja "lepsza" część rodziny wpadła na kolację. No chodź!

(Królewna wchodzi z powrotem do środka. Jake śmieje się z myślą, że ośmieszy Finn'a przy rodzinie dziewczyny. Pokracznie wchodzi do środka, gdzie przy przyszykowanym stole siedzi Królewna ze swoimi młodszymi braćmi, starszym bratem Flintem oraz z ciocią i wujkiem.)

Królewna Ognia: Finn, oto moja rodzina! Moi młodsi bracia, brat, który właśnie wyszedł z wojska, przemądrzała ciocia z wujkiem.

(Jake śmieje się i podnosi ręce Finn'owi.)

Finn: (szeptem) Jake, cokolwiek zamierzasz, nie rób tego...

(Jake zdejmuje koszulkę i spodnie Finn'a. Kierowany Finn podchodzi do zszokowanej rodziny Królewny i zdejmuje aluminiowy obrus ze stołu, rozwalając potrawy. Wciska sobie obrus do majtek. Tańcząc przy rodzinie, śpiewa "Piosenkę Małego Finn'a". Kiedy śpiewa linijkę "W tyłek ci dam, zaraz w tyłek ci dam!" bierze ze stołu kurczaka, uderza go kilka razy i wyrzuca na podłogę.)

Flint: Robisz sobie żarty z mojej rodziny!?

Królewna Ognia: Nie unoś się, to pewnie tylko jakiś tutejszy zwyczaj.

Jake: [jako Finn] Nie, po prostu lubię sobie czasem poświrować.

Flint: Nie zamierzam dłużej znosić tej hańby.

(Finn i Królewna Ognia wychodzą na zewnątrz. Jake, wychodząc, śpiewa "ja jestem dzieckiem".)

Królewna Ognia: Co Ty wyprawiasz!?

Jake: [jako Finn] Masz chęć zobaczyć więcej?

Królewna Ognia: Rety... nie! Jasne, że nie chcę. Hej... co Ty masz w buzi...?

(Królewna zagląda do środka.)

Królewna Ognia: Jake?

Jake: [normalnym głosem] Ojej, masz mnie.

Królewna Ognia: Ty sterujesz Finn'em?

Jake: Tak, sprawiam mu ból. Założyliśmy się.

Królewna Ognia: I dlatego zmusiłeś Go do tańczenia półnago przed moją rodziną... Jejku, jedziesz po bandzie.

Jake: Hehe... co?

Królewna Ognia: Dalej Finn, wygraj z Nim!

Finn: Dobrze!

Jake: Hmph!

[Dom Panny Jednorożek.]

(Panna Jednorożek zmywa naczynia, gdy wzdycha z zaskoczenia. Finn wchodzi do domu.)

Finn: Cześć, Panno.

Panna Jednorożek: [w języku koreańskim] Finn! Och, na wszystkie dni! Czemu tu jesteś? Jake, gdzie jesteś?

(Jake wystaje z buzi.)

Jake: Jestem tutaj.

Panna Jednorożek: Och...

(Koło nich przechodzi T.V. z z talerzem chipsów i idzie do komputera.)

T.V.: Cześć.

Jake: A co tu robi T.V.? Dzieci miały przecież iść na swoje.

Panna Jednorożek: [w języku koreańskim]: Nie ważne, co... myślę, że woli zostać w domu.

Jake: Haha, mój chłopak... woli być u mamy.

(Jake wzdycha. Prowadzi Finn'a na dmuchany fotel i usiaduje Go.)

Panna Jednorożek: [w języku koreańskim] Jake, co Wy właściwie robicie? Proszę, powiedz mi.

Jake: Och... założyliśmy się. Właściwie to bardziej pojedynek niż zakład. Chcę przekonać Finn'a, że użyczanie komuś skóry bywa bolesne. Jak mogę wygrać, Panno?

T.V.: Hej, Tato... Po prostu wskocz do wulkanu.

(T.V. wraca do pisania na komputerze.)

Jake: Hmm...

[Widok na wulkany.]

(Jake prowadzi Finn'a po ścieżce, śmiejąc się.)

Jake: Tak!

Finn: To... co tu robimy, stary?

Jake: Skoro ból to dla Ciebie pocałunek kosmosu, młody, to kosmos zaraz Cię zdrowo popieści. Naprzód!

(Z mgły wydobywają się trzy zdenerwowane Ogniste Wilki.)

Finn: Ogniowilki? To Twój plan? Eee, tam...

Jake: Nie, młody, to tylko miły zbieg okoliczności. Pozwól mi, że go wykorzystam.

(Jake jeździ ręką Finn'a po plecaku. W końcu wyciąga malutkie kamyczki.)

Jake: Maleństwa, jesteście głodne? Ja Was nakarmię, taś taś taś...

Finn: Moja... karma!

(Ogniste Wilki uspokajają się. Podchodzą do Finn'a i zaczynają Go oblizywać. Jeden z nich zjada kamyki. Wszystkie zostawiają na nim mały ogień na rękach.)

Jake: I co Ty na to, Finn? Chyba boli, nie?

Finn: Ech, drobiazg.

Jake: Ech, nieważne... idziemy.

(Odchodzą kawałek, gdyż jeden z wilków odrywa zębami kawałek spodenek Finn'a. Jake wydłuża swoje nogi i idzie z Finn'em do krateru wulkanu.)

Finn: Hmm... ciepło tu.

(Jake zawiązuje swoją rękę wokół nóg Finn'a oraz wokół skały (tak jak w skoku na bungee), a następnie wypycha prosto do lawy.)

Jake: O tak! Pociąg do bólu wjeżdża na peron! Ciuch ciuch!

Finn: Rób co chcesz, Jake! To tylko lawa - cieplutka kąpiel i tyle!

Jake: Powiedz "dość", to będziesz żył, młody.

Finn: NIGDY!

Jake: Hej, młody... Zaraz zamienisz się w skwarkę, więc przemyśl to.

Finn: Naprzód! Niżej! Do ciepełka, bosko! Miło, miło, miło!

Jake: Dobra, opuszczę Cię niżej. Pożegnaj się z twarzą!

Finn: Świetnie, opuszczaj!

(Jake obniża granicę pomiędzy Finn'a a lawą, spalając górną część czapki Finn'a.)

Jake: Rety... chyba mu odbiło. Nic z tego nie będzie, On się nie podda...

(Jake, nie wytrzymując gorąca, wyrzuca Finn'a na ścieżkę. Finn nareszcie wypluwa Jake'a z siebie.)

Finn: Co się stało? Ukradłeś mi zwycięstwo!

Jake: Miałeś rację, ból to tylko pocałunek kosmosu. Da się z nim żyć.

Finn: Juhu! Wygrałeeeem!

Jake: Tak, wygrałeś.

(Finn wchodzi do środka Jake'a, który kształtuje się tak, jak na początku odcinka. Wbiega do krateru i wpada do lawy.)

[Obraz ciemnieje.]

(Słodkie Królestwo. Szpital. Finn i Jake zostają dotkliwie oparzeni i leżą na łóżkach szpitalnych. Są cali w bandażach, a Jake dodatkowo jest podłączony pod kroplówkę.)

Jake: Niech Cię, Finn...

(Finn śmieje się. Na oddział wchodzą Pielęgniarki Klauny, które leczą całusami. Jedna z nich podśpiewuje.)

Wielka Klaunowa Pielęgniarka: Jesteście gotowi na rehabilitację?

Pielęgniarka Klaun: Zaczniemy od miłych okładów na całe ciało.

(Pielęgniarka robi imitację całusów. Finn protestuje w przerażeniu, w przeciwieństwie do Jake'a, który na myśl o okładach cieszy się.)

[Koniec.]

Więcej w Fandom

Losowa wiki